
Jest taki moment w życiu firmy, kiedy ogłoszenie „szukamy Marketing Managera” zaczyna wyglądać niemal jak rytuał przejścia. Firma rośnie, klientów przybywa, zespół jest coraz większy, sprzedaż jakoś działa, a marketing zaczyna odstawać od reszty organizacji. Ktoś publikuje od czasu do czasu post na LinkedInie, ktoś rozmawia z agencją, ktoś właśnie zamówił nową stronę, kampania działa od trzech miesięcy i nikt do końca nie pamięta, po co ją uruchomiono. Wtedy pojawia się myśl, która brzmi bardzo rozsądnie: potrzebujemy kogoś, kto się tym wreszcie zajmie. Powstaje ogłoszenie, rusza rekrutacja i razem z nią wraca nadzieja, że kiedy nowa osoba usiądzie przy biurku, wszystkie elementy wskoczą na swoje miejsce.
Przez lata pracy z firmami widziałam ten moment wiele razy. Marketing Manager przychodzi pierwszego dnia pełen energii, otwiera Notion, robi audyt kanałów, prosi o dostęp do Analyticsa i zadaje kilka prostych pytań. Kto jest naszym najważniejszym klientem? Która oferta ma w tym roku rosnąć? Co właściwie działa? Jak marketing ma wspierać sprzedaż? Po czym przy stole zapada cisza, bo każdy ma trochę inną odpowiedź. CEO mówi o ekspansji, sprzedaż o leadach, product o nowej usłudze, a agencja przypomina, że trzeba zatwierdzić kreacje na Meta.
I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa praca nowej osoby. Zamiast rozwijać marketing, zaczyna rekonstruować sposób myślenia firmy o marketingu. Zbiera informacje, próbuje odtworzyć wcześniejsze decyzje, poznaje historię kolejnych kampanii, analizuje narzędzia, budżety, zasoby i oczekiwania zarządu. Czas płynie, kalendarz się zapełnia, a CEO po trzech miesiącach zaczyna delikatnie pytać, kiedy zobaczymy efekty. Marketing Manager patrzy wtedy na piętnaście otwartych tematów i prawdopodobnie myśli dokładnie to samo.
To nie jest problem z kompetencjami człowieka. To bardzo często problem z kolejnością.
Firma zatrudnia osobę do systemu, który dopiero trzeba zaprojektować. Oczekuje od niej jednocześnie strategicznego kierunku, zarządzania, tworzenia procesów, egzekucji kampanii, współpracy z agencjami, wsparcia sprzedaży, analityki, budowania marki i wdrażania AI. Zakres robi się imponujący. Czasem brakuje tylko punktu „przynoszenie dobrej pogody na firmowy piknik”.
Wiele z tych decyzji powinno jednak powstać wcześniej, na poziomie biznesu. Firma powinna wiedzieć, jakie cele marketing ma wspierać, które segmenty klientów są strategiczne, jakie produkty mają rosnąć, jak wygląda proces sprzedażowy, które kompetencje już istnieją w zespole i czego rzeczywiście brakuje. Dopiero wtedy można rozsądnie zdecydować, czy potrzebny jest Head of Marketing, Marketing Manager, Growth Manager, specjalista, agencja, freelancer, czy może zupełnie inny układ.
Dziś dochodzi do tego jeszcze jedna warstwa. AI zmienia sposób organizowania pracy marketingowej szybciej niż większość struktur firmowych zdążyła się do tego dostosować. Research, analiza danych, pierwsze wersje treści, praca z bazą wiedzy, część procesów contentowych, automatyzacji i obsługi kampanii może wyglądać zupełnie inaczej niż trzy lata temu. Firma, która projektuje dziś dział marketingu według modelu z 2022 roku, może zbudować strukturę cięższą niż potrzebuje. Dlatego pytanie o rekrutację powinno zaczynać się wcześniej: jaka praca naprawdę musi zostać wykonana i jaki jest najlepszy sposób jej wykonania.
Zamiast zaczynać od stanowiska, zacznij od systemu.
To daje CEO ogromną klarowność. Zamiast zaczynać od stanowiska, zaczynasz od systemu. Patrzysz na strategię, ofertę, sprzedaż, marketing, dane, procesy i zasoby. Określasz, gdzie warto użyć technologii, gdzie potrzebujesz człowieka, a gdzie kompetencji zewnętrznej. Dopiero na końcu pojawia się organigram.
I wtedy wydarza się coś bardzo praktycznego. Nowa osoba przychodzi do firmy i może zacząć rozwijać marketing zamiast przez pierwsze miesiące odkrywać, czym marketing w tej firmie właściwie ma być. Ma priorytety. Ma cele. Rozumie relację ze sprzedażą. Wie, za co odpowiada. CEO również to wie, co, jak pokazuje życie, bywa równie ważne.
W siClaro! pracujemy z firmami właśnie w takich momentach. Przed rekrutacją, w trakcie zmiany Marketing Managera albo wtedy, kiedy właściciel czuje, że kolejna zmiana człowieka może niewiele zmienić. Porządkujemy strategię, procesy, priorytety, rolę AI, strukturę odpowiedzialności i miejsce marketingu w całym biznesie. Dzięki temu rekrutacja staje się kolejnym krokiem w dobrze zaprojektowanym procesie, a nie kolejną próbą znalezienia osoby, która uratuje sytuację.
Jeśli właśnie ponownie otwierasz rekrutację do marketingu i masz poczucie, że ten film już kiedyś oglądałaś albo oglądałeś, warto najpierw sprawdzić scenariusz.
Zobacz, jak przygotować marketing do rekrutacji